leszy dobrochoczy

Leszy i Dobrochoczy

Leszy i dobrochoczy – panowie kniei. Las dla ludów słowiańskich był miejscem życia i zarazem tajemnicą. Z racji zalesienia gros powierzchni życiowej, otaczał ich na co dzień ludzi. Był miejscem niebezpiecznym i karmiącym, dającym możliwość przeżycia. Las, jak każde inne miejsce miał swoich bogów i demony. Na szczególną uwagę zasługuje męska para indywiduów. Pan wszelkiego zwierza − Leszy i król drzew − Dobrochoczy.

leszy dobrochoczy

Leszego wyobrażano sobie jako postawny mężczyznę, o skórze jak brzozowa kora. Zarost, na nienaturalnie bladej twarzy tworzyły igły świerkowe. Witki leszczynowe układały się w bujną czuprynę zwieńczoną porożem jelenia. Potrafił, w razie potrzeby zamienić się w wilka lub niedźwiedzia. Dobrochoczy potrafił zamienić się w każde drzewo, by obserwować rozwój wydarzeń. A gdy nadszedł czas na działanie, działał. Raz był karłem, innym razem olbrzymem. Oba demony były wielopostaciowe. Polimorfizm był czymś normalnym we wszystkich, przedchrześcijańskich mitologiach.

Leszy nazywany był w zależności od regionu Laskowym, Wilczym Pastuchem lub Borowym. Ostatnie nazwanie utrwaliło się przez kościelną kampanię wykorzeniania pogaństwa, jako Boruta.

Zasięg kultu obu demonów był przeogromny. Zalesione tereny, który słowiańszczyzna była pełna należały do nich w całości.

Opiekując się lasem, bywało, że ludzi Leszy traktował szorstko, a czasem obojętnie. Był demonem dość kapryśnym, w odróżnieniu od Dobrochoczego. Dobrotliwego dziwaka, wtapiającego się w leśne otoczenie. Obaj ukrywając się w lesie, potrafili go naśladować wyglądem i odgłosami, imitując na przykład echo, za którego działanie byli odpowiedzialni.

leszy

Kościół katolicki, obejmując władanie nad słowiańszczyzną, rozprawiał się z większością postaci bogów i demonów. Tych, którzy byli „nie do ruszenia” adaptowano do wymogów nowej wiary.

Dobrochoczy i Leszy to dwie skomplikowane postacie, ewoluujące przez wieki. Ich kult nie oparł się sile nowej wiary. Zostali zdegradowani i usunięci ze świadomości ludzkiej. Pomogła w tym również urbanizacja i uprzemysłowienie, spychające las i naturę na dalszy na plan. Dobrotliwe demony odeszły między bajki.

Inne demony słowiańskie:

1 thought on “Leszy i Dobrochoczy”

  1. Nie jestem pewien w 100%, ale wydaje mi się, że Prasłowianie czcili raczej siły przyrody personifikując je rozmaitymi imionami, które fonetycznie najlepiej oddawały cechy sił i domeny, w których siły te dominowały. Zatem np. Perun czyli Gromowładny był panem niebios dającym o sobie znać potężnymi grzmotami i błyskawicami, a uderzeniem pioruna mógł siać zniszczenie, a nawet pozbawić życia. Łagodniejsze oblicze miał Swaróg czyli Słońce, które dawało życie, ale mogło je także doszczętnie spalić, spiec – stąd Piekło. Lasy i puszcze zapełnione rządziły się tajemniczymi siłami, nad którymi dominował Leszy, czyli Władca Lasów. Od trzęsawisk należało trzymać się z dala, aby zwłaszcza nocą nie dać się zwieść ognikom bagiennym, które prowadziły wędrowca w łapy bezlitosnego Utopca. Nie sądzę, aby powszechne były na terenie Słowiańszczyzny praktyki tworzenia i czczenia wizerunków tych bogów i demonów. Raczej zwracano się do nich kierując się wprost w stronę świętych gajów, czy kultowych drzew, w stronę Słońca lub Księżyca. Najstarsze odnalezione zabytki, to graficzne symbole solarne: krzyże, świaszczyce, kolowraty różne formy tzw. „rąk boga” czyli graficznych wyobrażeń kosmosu. Przypuszczam, że słynna świątynia w Radogoszczy, mogła mieścić wyobrażenia bóstw słowiańskich, stworzone pod wpływem sztuki greckiej i rzymskiej już w schyłkowej fazie praktyk pogańskich. Kamienny posąg wydobyty ze Zbrucza jest bodaj jedynym zachowanych wizerunkiem antropomorficznym i nie wiadomo co tak naprawdę ten obiekt przedstawia i symbolizuje. Echem dawnych praktyk są tzw. majowe „nabożeństwa”, kiedy to kobiety zbierają się przed kapliczką, która jeszcze do niedawna była „majona” młodymi brzózkami, wbitymi wokół kapliczki. Te brzózki to relikt pradawnych świętych gajów, chociaż uczestniczki pytane o brzozy wetknięte wokół kapliczki, uzasadniają ich obecność wyłącznie względami estetycznymi. Po 1000 lat, zwyczaj pozostał, ale pierwotne znaczenie uległo zapomnieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *